Wydział Duszpasterski Kurii Metropolitalnej Wrocławskiej zaprasza na kolejną edycję inicjatywy wielkopostnej: Noc konfesjonałów, jaka będzie miała miejsce 16 i 17 kwietnia w wielu parafiach Wrocławia i całej Polski.
Dnia 25 marca 2019 r., w Uroczystość Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny, w 79. roku życia i 58. roku profesji zakonnej Pan życia i śmierci wezwał do Siebie po wieczną nagrodę naszą Współsiostrę SIOSTRĘ MARIĘ MELANIĘ od Wniebowzięcia Matki Bożej (Annę Brygidę Pobłocką)
S. Melania (Anna Brygida
Pobłocka) urodziła się 20 maja 1940 r. w miejscowości Węsiory w powiecie Kartuzy
(na Kaszubach). Jej rodzicami byli: Jan i Zofia z d. Reglińska. Małą Anię włączono
we wspólnotę Kościoła przez Sakrament Chrztu Świętego udzielonego jej niespełna
2 tygodnie po urodzeniu w Parafii Trójcy Świętej w Sulęczynie. Ania była
najmłodszym dzieckiem w wielodzietnej rodzinie, więc można przypuszczać, że na
jej wychowanie wpływ mieli nie tylko rodzice, ale także starsze, liczne
rodzeństwo. Po zakończeniu Szkoły Podstawowej podjęła naukę zawodu na Kursach
Kroju i Szycia.
W wieku 18 lat, być może
pociągnięta przykładem swej starszej siostry – S.M. Czesławy, która została
boromeuszką w odległej Trzebnicy, rozpoczęła kandydaturę, by po roku w
uroczystość św. Franciszka Serafickiego, tj. 04 października 1959 r. rozpocząć
nowicjat. Wraz ze strojem zakonnym i białym welonem Ania otrzymała nowe imię:
S. Maria Melania. Nowicjat zakończyła 15 sierpnia 1961 r. składając swe
pierwsze śluby zakonne i oddając swe życie Boskiemu Oblubieńcowi. Po trzech
latach 15 października 1964 r. decyzja ta została potwierdzona przez nią
na wieki poprzez złożenie ślubów wieczystych. Już w nowicjacie od 1960 była posłana
do pracy w szpitalu w charakterze salowej. Równocześnie we Wrocławiu
przygotowywała się do pełnienia posługi jako asystentka pielęgniarska.
Przygotowanie to zakończyło się zdaniem egzaminu w dniu 06 listopada 1963 r.
Gdy Siostry Szarytki otwarły w Warszawie Międzyzakonną Szkołę Pielęgniarską,
S. Melania została w niej jedną z pierwszych słuchaczek. Po jej
ukończeniu w 1983 r. podjęła pracę oddziałowej na oddziale noworodkowym w
trzebnickim szpitalu. W 1988 r. posłuszeństwo zakonne skierowało ją do posługi
przełożonej do Bytomia, którą pełniła do kwietnia 1999 r. Równocześnie pracowała
jako pielęgniarka na jednym z oddziałów Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego, a
posługę tę pełniła do 2003 r. Przez kolejne 6 lat miejscem jej działalności
była Nysa, gdzie była przełożoną, pielęgniarką, a w końcu także referentką
kulturalno-oświatową. Po przejściu na emeryturę została przeniesiona do
Otmuchowa, gdzie przebywała około roku na przełomie 2009/2010, a stamtąd do
Domu Macierzystego w Trzebnicy. Ogromne remonty trzebnickiego klasztoru
wymusiły jesienią 2017 r. przeniesienie dużej grupy starszych i
niepełnosprawnych sióstr do Wrocławia. Wśród nich znalazła się także S.
Melania. Pomimo dolegliwości i różnych trudności angażowała się w drobne
posługi we wspólnocie i w życie modlitwy. Choć cierpień przybywało, starała
się tego nie okazywać, zachowując dla wszystkich pogodną twarz i życzliwość.
Z natury cichego i spokojnego usposobienia, umiała słuchać innych, zauważać
ich potrzeby i przyjść ze skuteczną pomocą. Tak było nie tylko w siostrzanym
gronie, ale cenili ją za to świeccy współpracownicy. Gdy trzeba było walczyć o
zagrożone poczęte życie, gdy działa się komuś krzywda, gdy widziała
niedostatek – to były dla niej wyzwania, to była jej posługa siostry
miłosierdzia. Na pamięć zasługuje także cnota hojności. Gdy tylko miała taką
możliwość, hojnie obdarowywała tych, którzy tego potrzebowali, umiała też
sprawiać radość będącym blisko niej i spotkanych okazjonalnie. Gdy nie
mogła dać wiele, dawała mało, ale zawsze płynęło to ze szczerego i życzliwego
serca. Jej ostatnim darem dla wspólnoty były – obok modlitwy – świąteczne
karki, które pieczołowicie wykonywała nie bacząc na własne bóle i zmęczenie.
Spieszyła się, by zdążyć ze wszystkim. Zdążyła.
Śmierć S. Melanii po
ludzku jest dla nas zaskoczeniem. Mimo cierpień spowodowanych wieloma
schorzeniami, Siostra była czynna do końca. W niedzielę rano poczuła się na
tyle źle, że nie była w stanie dotrzeć na Mszę świętą, wieczorem wezwane
pogotowie przewiozło ją do szpitala, gdzie następnego wieczora, w Uroczystość
Zwiastowania Najświętszej Maryi Pannie, zmarła.
Ufamy, że Boski
Oblubieniec zastał ją na tę chwilę dobrze przygotowaną nie tylko przez
zakończone właśnie rekolekcje wielkopostne, ale poprzez miłosierną miłość,
która dojrzewała wraz z Siostrą przez całe życie.
Msza św. pogrzebowa,
poprzedzona modlitwą różańcową o godz. 10.00, zostanie odprawiona w sobotę 30
marca 2019 r. o godzinie 10.30 w bazylice trzebnickiej, a po niej nastąpi
wyprowadzenie doczesnych szczątek na cmentarz parafialny przy ul. Prusickiej
49.
Niech Pan da naszej Współsiostrze pełnię szczęścia na wieki.
Duchowa Adopcja dziecka poczętego jest modlitewnym zobowiązaniem podjętym w intencji dziecka zagrożonego zabiciem w łonie matki. Jest też osobistym wypełnianiem Jasnogórskich Ślubów Narodu. Włączenie się w dzieło Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego czyni nas duchowymi rodzicami dziecka, którego imię znane jest jedynie Bogu.
Co jest istotą tej modlitwy?
Istotą Duchowej Adopcji jest ochrona życia poczętego – daru samego Boga. Jest ona również dziękczynieniem za własne życie, a zarazem dopełnieniem daru rodzicielstwa dla tych, którzy nie mogą mieć własnych dzieci. Stanowi też szansę ekspiacji – wynagrodzenia – dla kobiet, które zabiły swoje nienarodzone dziecko. W sercu takich kobiet istnieje pragnienie oczyszczenia i pokuty, gdyż są one stworzone by kochać i dawać życie. Grzech aborcji powoduje w ich psychice ogromne spustoszenia, które medycyna nazywa syndromem post-aborcyjnym. Duchowa Adopcja jest bardzo skutecznym lekiem na zranione serca matek i ojców, ponieważ przywraca pokój w rodzinach. Przynosi również wielkie owoce wśród młodzieży, która dzięki niej w sposób bardziej dojrzały przygotowuje się do sakramentu małżeństwa.
W jaki sposób podjąć Duchową Adopcję?
Duchową Adopcję można podjąć prywatnie lub publicznie – w kościele, we wspólnocie lub podczas pielgrzymki. Należy wypowiedzieć formułę przyrzeczenia Duchowej Adopcji. Od dnia złożenia przyrzeczenia przez 9 kolejnych miesięcy, czyli tyle, ile rośnie dziecko pod sercem matki, każdego dnia należy:
rozważać i odmawiać jedną tajemnicę różańcową (Ojcze Nasz i 10 Zdrowaś Mario),
odmówić w intencji dziecka i jego rodziców następującą modlitwę:
Do modlitwy można dołączyć dodatkowe postanowienia. Mogą to być np.: częsta spowiedź i komunia święta, adoracja Najświętszego Sakramentu, czytanie Pisma Świętego, post o chlebie i wodzie, post od telewizji, alkoholu, papierosów, konkretna pomoc rodzinom wielodzietnym, osobom chorym, niepełnosprawnym, matkom samotnie wychowującym dzieci itp. Należy podejmować postanowienia realne, mając na uwadze indywidualne możliwości ich wypełnienia.
Ekstremalna, bo trzeba pokonać trasę minimum 40 km w nocy. Samotnie lub w skupieniu. Bez rozmów i pikników. Musi boleć, byś opuścił swoją strefę komfortu i powiedział Bogu: jestem tutaj nie dlatego, że masz coś dla mnie zrobić, jestem, bo chcę się z Tobą spotkać.
Wyzwanie
W tym wyzwaniu najważniejsze jest dotarcie do granicy bólu. Do momentu, w którym wszystko mówi: czemu nie jestem w domu, w ciepłym łóżku. Ten, kto przekracza tę granicę, opuszcza strefę komfortu. Otwiera się na nowe wyzwania. A to daje szansę na kolejne decyzję o zmianie życia.
Droga
Drugi etap – wyzwanie podjęte, pierwsze setki metrów, kilka kilometrów już za Tobą.
Jest normalnie, po prostu idziesz, co jakiś czas kolejna stacja, krótka modlitwa – tekst rozważań czytany w świetle czołówki, jeśli aura sprzyja, nie grzęźniesz w błocie lub kałuży, jest całkiem w porządku, nic wielkiego – na razie zwykły marsz.
Zmaganie
Może zacząć się na dowolnym kilometrze trasy, tu nie ma reguły, może minąć lub zostać do końca — raczej zostanie. I dobrze, bo zmaganie jest istotą EDK. To droga poza strefę komfortu. Możesz go różnie doświadczyć: bolące stopy, brak sił, zimny deszcz na twarzy. Kiedy już od wyczerpania i zmęczenia nie można uciec, właśnie wtedy możesz odkryć, że to wiara jest powodem i siłą żeby iść dalej.
SPOTKANIE Z NIM
Tylko o to chodzi w EDK. Milczenie, modlitwa, medytacja, długa nocna trasa, to wszystko „tylko” po to, nie ma innego celu. Dublin, Galway, Warszawa, Spitsbergen – miejsce i wielkość grupy nie są istotne. Celem Ekstremalnej Drogi Krzyżowej jest spotkanie z Bogiem.
Ekstremalna Droga Krzyżowa to prawdziwe ćwiczenie duchowe, po którym człowiek może zostać rzeczywiście przemieniony.
Zachęcamy do odwiedzenia strony https://www.edk.org.pl/, gdzie poza powyższymi znajdziemy także wiele praktycznych informacji odnośnie tej inicjatywy.